poniedziałek, 2 stycznia 2017

544.


Cóż za paradoks. Przez całe dzieciństwo nie lubisz historii Piotrusia Pana, aż przychodzi czas, że trzeba dorosnąć i zaczynasz go rozumieć.
Miniony rok to ciągły bieg z dużą ilością przeszkód. Mogę go podzielić na dobrych ludzi i złe wydarzenia. Działo się sporo, wiele nie po mojej myśli. W głębi duszy czekałam na 2017 rok, bo w końcu nowy. Bardziej jednak wyczekuję, aż w końcu się ułoży. Brak we mnie jednak tej dorosłej odpowiedzialności za własne życie i szczęście. Nie wiem czy pojawi się ona z czasem czy jednak trzeba na nią zapracować i się jej nauczyć. Okaże się.




niedziela, 25 września 2016

543.


Wydaje się, że potrafisz określić siebie i wiesz czego chcesz. Życie postanawia zamieszać i już nie masz pewności na czym stoisz. Co gdy odcinasz się od swych wierzeń? Dzisiejsze nożyczki wyjątkowo tu pasują.
Naprawdę myślałam, że mam poukładane w głowie. Kilka ostatnich lat to ciągłe poszukiwanie siebie i swojej roli na tym świecie. Przewijające się ambitne plany i wiara, że uda się je spełnić. W tym czasie i moje spojrzenie na życie się zmieniało. Dojrzewałam do dostrzeżenia ważnych wartości. Ewoluowałam. Może gdyby nie ta czy tamta sytuacja, stałabym się inna. Przeżyte wydarzenia kształtowały mnie. Był już taki czas kiedy odczuwałam duchowy spokój. Miałam wrażenie, że wreszcie jestem w swoim miejscu i wiem na czym stoję. Nie wiem do końca kiedy zaczęłam zrywać z moimi wartościami. Bo wiem, że zaczęłam. Moja dusza realisty została zalana emocjami, uczuciami. Nie wszystkie wpłynęły na nią pozytywnie. Nie jest łatwo żyć, kiedy nie jest się pewnym nawet siebie. To ciągły lęk o to w jakim kierunku podążyć i wewnętrzna presja. Świat, piękny niczym te koraliki, stoi przed Tobą, a Ty nie wiesz jaki krok wykonać.




niedziela, 18 września 2016

542.


Być sobą to kochać siebie. W końcu to właśnie Ty, jak nikt inny, zasługujesz na swoją miłość.
Kiedyś przeżyłam taki okres czasu, w którym żyłam gdzieś obok. Nie dostrzegłam jednak tego od razu. Objawiało się to coraz większym poczuciem bezsensu. A gdzie przyczyna? Stworzyłam jakąś wyimaginowaną wersję siebie, oczywiście niezwykle idealną. Starałam się żyć tak jak owa perfekcyjna osoba. Nieźle się w tym pogubiłam. Potrzebowałam czasu, by zauważyć, że dzięki temu wcale nie staję się szczęśliwsza, a jedynie tracę siebie. I tu nawiązuję do pierwszego zdania. Pokochać siebie to zaakceptować to, że mamy wady, popełniamy błędy, posiadamy odmienne poglądy i cele oraz ocenić swoją wartość. Nasze życie powinno być takie byśmy się nie narazili na własną odrazę. Nie wszystko jest od nas zależne. Jednak to czy coś akceptujemy w sobie zależy tylko i wyłącznie od nas. Tak naprawdę dopiero, gdy siebie obdarzymy szczerym uczuciem będziemy potrafili pokochać drugiego człowieka. Jeśli Ty sam dobrze traktujesz siebie komuś będzie łatwiej uczynić to samo w stosunku do ciebie.
Obecnie nie mówię co i czy mi się udało. Jeszcze nie potrafię tego nazwać. Każdy może dojść do tego inną drogą. Ważne by finisz nadszedł i był satysfakcjonujący.




piątek, 9 września 2016

541.


Bądź sobą. Hasło tak spopularyzowane, promowane na każdym kroku. Jak postępować by nie było tylko pustym przesłaniem?
Zastanawiałam się ostatnio nad tym. Trochę do myślenia dał mi kolega podczas jednej z poważniejszych rozmów, które lubię prowadzić z ludźmi. Być sobą? To przede wszystkim nie udawać kogoś innego. Zmienianie swojej osobowości na siłę, może by się gdzieś dopasować. Podążanie za innymi i tracenie przy tym własnego ja. Jeśli chcemy się zmieniać nie możemy zapomnieć o tym jacy jesteśmy. Warto przyjrzeć się czy to nowe oblicze zadowala nas czy może jest tylko maską, za którą nie jesteśmy szczęśliwi. Drugim aspektem jest ukrywanie siebie. Wstydzimy się czegoś w sobie, uważamy, że inni tego nie zaakceptują, hamujemy się, a w głębi duszy czujemy się z tym źle. Ja wreszcie widzę, że to bezsensowne. Ostatnie miesiące wprowadziły do mojego życia wspaniałych ludzi. Myślę, że to głównie zasługa tego, że od początku starałam się pokazać im po prostu siebie. Nie chciałam, by lubili mnie za coś co tak naprawdę nie jest moje. Cieszę się, że szanują to jaka jestem.
Dla innych, by nie żyć w obłudzie, a w szczególności dla siebie. Bądź sobą.


piątek, 2 września 2016

540.


Przyszłej mnie, zapewne za kilka tygodni, bardzo nie spodoba się dzisiejszy wpis. Nastał wrzesień, wraz z nim szkoła, ale.. czy to powód do smutku?
Nie będę ukrywać, czas na obowiązki, poranne wstawanie, codzienność w biegu i co najgorsze, mniejszą swobodę. Wakacje potrafią oderwać od rzeczywistości. Tryb życia w wolne dni znacząco różni się od tego szkolnego. Daje wyczekiwany wypoczynek, spokój ducha, radość, ale zazwyczaj i bardzo rozleniwia. Po dwóch miesiącach jesteśmy rozstrojeni do życia w szkole. Ubolewamy, że znowu czeka nas ten przykry czas. Tylko czy na pewno musi taki być? Wszystko zależy od nastawienia. Analizując poprzednie lata możemy zauważyć, że powroty do szkoły były trudne. A teraz pomyśl, co gdyby podejść do tego z pozytywną myślą? Czy nie byłoby łatwiej? Taka kolej rzeczy, trzeba przeżyć lata szkolne. Narzekanie zmieni niewiele. Właściwie to zmieni. Będziemy czuć się znacznie gorzej. Myślę, że warto zaakceptować to co nas czeka. Życie się nie kończy wraz z finiszem wakacji. To tylko kolejny etap. Inny, z wyzwaniami, to prawda. Mimo wszystko przy dobrej organizacji możemy sprawić, że będzie piękny niczym wakacje. Nawet rok szkolny ma jakiś urok. Trzeba go tylko odkopać spod warstwy grymaszenia!