niedziela, 13 sierpnia 2017

557.


Zastanawialiście się kiedyś jak to jest z marzeniami? Mówi się, że bez nich życie jest niekompletne, że poprawiają rzeczywistość. Nazywa się je nadzieją. Każdy ma prawo marzyć, tego nikt człowiekowi nie odbierze. Marzenia same się nie spełniają, sukces zależy od naszych starań. Brzmi to naprawdę pięknie, ale.. ja boję się je spełniać. Bo potem pojawia się jakaś pustka. Czasem marzy się o czymś bardzo długo po czym rzeczywistość nie dorasta do naszych wyobrażeń. Zdarzyło mi się odczuwać zawód, gdy coś czego pragnęłam stało się na wyciągnięcie ręki. Przestraszyłam się, gdy pomyślałam, że może potrafię jedynie gonić za czymś, a osiągnięcie tego nie przyniesie mi wytęsknionego szczęścia. Może tylko marzenia niezrealizowane nadają życiu sens, może trzeba nauczyć się wszystko doceniać, a może trzeba pamiętać, że marzenia się zmieniają tak jak zmieniamy się my w ciągu swego życia?




poniedziałek, 7 sierpnia 2017

556.


Najlepszym sposobem na życie jest bycie w ciągłym ruchu. A przynajmniej dla mnie. Ja muszę działać, działać i jeszcze raz działać. W innym wypadku staję się bezradną masą targaną przez los i krążącą między łóżkiem a lodówką. Cieszę się, gdy dużo się dzieje. Jestem po wspaniałych wakacjach z ulubionymi ludźmi. Każdy taki wyjazd jest wyjątkowy i niesie za sobą mnóstwo wspomnień. Daje również ogromnego kopa motywacyjnego. Teraz, póki mam chęci biorę się za pracę. Nie chcę znowu stanąć. Wolę robić coś co pomoże mi osiągnąć choćby drobne cele. Nie mam wygórowanych pragnień i ambicji, już nie. Małymi kroczkami idę ku małym sukcesom.




poniedziałek, 31 lipca 2017

555.


Chwila wyciszenia. Dla każdego może wyglądać inaczej, ale coraz więcej z nas jej potrzebuje.
Nie zdziwi Was stwierdzenie, że świat pędzi. Jeszcze inną sprawą jest radzenie sobie z tym co przynosi nam życie. Czasem jest tego zdecydowanie za dużo. Czasem nie wytrzymujemy. Bo trudno jest, gdy głowa pęka od myśli, serce od emocji, terminy gonią, ludzie wiele od nas wymagają. Dopada nas wtedy chęć oderwania się od tego. Pragnienie wytchnienia, uwolnienia się od wielu spraw, coś jakby ucieczka na bezludną wyspę. Ale to nie jest takie łatwe, przecież wszystko nie zniknie tak nagle. Dlatego w takich chwilach pomaga mi inne wyjście. Jest to długi spacer, najlepiej przy zachodzącym słońcu. Tylko ja i ulubiona muzyka, a w tle śpiew ptaków. Taki moment wyciszenia potrafi przynieść ulgę. A Wy, czy potraficie się zatrzymać i co Wam daje to wytchnienie?





niedziela, 23 lipca 2017

554.


Stary pamiętnik, połamana muszelka, ulubiony pluszak z dzieciństwa czy liściki pisane na lekcjach w podstawówce, odkąd pamiętam zbierałam takie rzeczy i chowałam. Zostało mi to do dziś.
Trudno mi się rozstać z przeszłością. Kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa, spokojem, szczęściem. Pewnie dlatego, że jest znana i nie kryje w sobie tajemnic. Jednocześnie ciągłe życie przeszłością uniemożliwia nadejście tego co nowe. To również dotyczy ludzi, których mamy wokół. Są takie znajomości, które gasną z upływem czasu z różnych przyczyn, ale często je podtrzymujemy z myślą, że przecież kiedyś było dobrze choć wiemy, że lepiej dla nas byłoby się odciąć. Ci ludzie są jak te stare pamiątki chomikowane w pudełku na dnie szafy. Przypominają o dobrych chwilach i przesłaniają widoki na świeże doświadczenia. Cieszę się, że mimo mojego przywiązania do tego co było udało mi się rozstać z pewnymi osobami. Zawsze jest to szansa na rozpoczęcie czegoś nowego.




poniedziałek, 17 lipca 2017

553.


Czekałam cierpliwie cały weekend, aż przyjdzie wena na pisanie o czymś nieco ciekawszym niż moje piątkowe wojaże, ale chyba nic z tego. Widocznie od czasu do czasu musi się zdarzyć wpis o niczym. Siedzę z laptopem na kolanach popijając herbatę(po zimowej fascynacji kawą z karmelem przyszedł czas na próbowanie wszystkich smaków herbat) i licząc, że ten napój nieco mnie natchnie. Myśli odbiegają jednak w stronę planów o wyjazdach wakacyjnych, które jeśli będą udane to przyniosą zapewne motywację i do pisania, i do stworzenia(wreszcie) porządnego podróżnika. Tymczasem trzymajcie się!




poniedziałek, 10 lipca 2017

552.


Czasem zastanawiam się czy poruszać pewne tematy na blogu. W życiu też się tego obawiam, ale czy to przypadkiem nie oznaka zamykania się w sobie?
Dobrze jest móc wyrzucić z siebie emocje, te złe, nasze problemy i dylematy oraz te pozytywne, radości. Jeszcze lepiej jest mieć osoby, z którymi można się nimi podzielić. Na blogu jesteście to Wy - moi czytelnicy. Współtworzycie tą stronę, tak jak bliscy i przyjaciele mają udział w moim życiu. Czemu więc nie mówię im wszystkiego co mi leży na sercu? Powinno się wykluczać obawę niezrozumienia, w końcu to najbliźsi. Może więc to jakieś odczucie zarzucania ich swoimi problemami. Tak kryjemy w sobie myśli, które się kumulują i czekają na wybuch nie mając ujścia. Wszystko to działa negatywnie. Na naszą głowę i duszę oraz na kontakty z ludźmi. Samemu ciężko jest sobie ze wszystkim poradzić, a bliscy odczują, że nie jesteśmy z nimi do końca szczerzy co osłabi relacje. Dlatego więc apel, czasem naprawdę warto się otworzyć. Może to działać nie tylko pozytywnie, ale również pomoże odzyskać nasz wewnętrzny spokój.




niedziela, 2 lipca 2017

551.


Zostałam nominowana do zabawy Liebster Award, której celem jest odpowiedzenie na pytania zadane przez blogerki, od których ową nominację dostałam. Dziękuję Spalonej Artystce, Oliwii i W&M Jewellery. Myślę, że to dobra okazja do bliższego poznania mnie. 

Twój sposób na ochłodę to...? Jakikolwiek napój z kostkami lodu.
Ulubiona aktywność fizyczna? Rower, ewentualnie bieganie o zachodzie słońca.
Co(oprócz tego co robisz na blogu) jest Twoją pasją? Marudzenie się liczy?
Gdybyś mogła posiąść czyjeś umiejętności na jeden dzień, czyje by to były? Pan Holmes, zdecydowanie!
Czy hodujesz rośliny? Po tym jak uśmierciłam kaktusy, już nie. :')
Lubisz zwiedzać? Tak, poznawanie nowych miejsc jest świetne.
Czy nagminnie gromadzisz przedmioty związane z Twoją pasją i ich nie używasz? Udało mi się przystopować, bo i portfel i szuflady na tym cierpiały.
Jaką pogodę lubisz? Ciepłe wieczory oraz poranki gdy pada deszcz, a ja mogę długo leżeć pod ciepłą kołdrą.
Masz zdolności muzyczne? Raczej nie, chyba, że śpiewanie pod nosem się liczy.
Ulubiony owoc? Nie da się wybrać jednego.
Uważasz, że jak długo będziesz jeszcze blogować? Pisanie sprawia mi ogromną frajdę, więc myślę, że długo.
Co lubisz robić w wolnym czasie? Leżeć. Czy może być coś lepszego?
Jaka jest najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłaś? To cud jeśli zrobię zrobię coś mądrego. :')
Jakie jest Twoje marzenie? Podobno się ich nie zdradza, więc csii.
Czy lubisz pomagać innym? Tak, mimo, że nie zawsze potrafię.
Często chodzisz do kina? Raczej rzadko.
Lubisz wyróżniać się z tłumu? Zależy od dnia.
Jakiej muzyki słuchasz? Nie skłamię jeśli powiem, że wszystkiego. Nie dzielę muzyki na kategorie, lubię to co wpadnie mi w ucho.
Jakie filmy preferujesz? Supermoce, zjawiska nadprzyrodzone i romanse. Byle nie horrory!
Masz zwierzęta? Jakie? Oprócz kota w głowie mam psy. :')
Jaki jest Twój sposób na nudę? Spacer, tworzenie, ale często przygrywają z przeglądaniem telefonu.
Jaką moc chciałabyś posiadać? Czasem byłoby miło zatrzymać czas.
Jak spędzasz tegoroczne wakacje? Zgrabny balans między pracą i odpoczynkiem, obowiązkami i słodkim lenistwem.
Co skłoniło Cię do założenia bloga? Chciałam mieć swoje miejsce, w którym mogłabym dzielić się ze światem tym co tworzę.
Posiadasz jakieś talenty/pasje? Blog odzwierciedla pasje, talentów raczej nie posiadam lub są głęboko ukryte.
Ulubiony kolor? Obecnie róż.
Ulubiony serial? Każdy, którego obejrzę więcej niż jeden odcinek jest ulubiony. Ostatnio Riverdale.
Od jak dawna prowadzisz bloga? Ponad pięć lat.
Ulubiona książka? Nie mam ulubionej.
Grasz na jakimś instrumencie? Nie, marzę jedynie po cichu o skrzypcach.
Co według Ciebie jest najważniejsze w życiu? Odnalezienie swojego szczęścia.




wtorek, 27 czerwca 2017

550.


Spieszmy się kochać(i doceniać!) ludzi, bo tak szybko odchodzą. A często przyczyną odejścia jest to, że nie dostrzegamy ich wartości.
Sprawę znam z autopsji, jakby inaczej. Gdzieś kiedyś usłyszałam, że doceniamy, gdy stracimy i od tamtego czasu mam to zdanie w głowie. Człowiek taką już istotą jest, że potrzebuje drugiego człowieka. Żyjemy w grupach, mamy rodziny, przyjaciół, znajomych. Pomyślmy jednak chwilę czy nasi bliscy na pewno wiedzą, że są dla nas ważni? Czasem wydaje nam się, że skoro przeżyliśmy ze sobą wiele to wszystko jest jasne. Ale czy przypadkiem każdy z nas, choćby podświadomie, nie pragnie usłyszeć dobrego słowa od bliskiej osoby? Dlaczego więc samemu nie wyjdziemy z inicjatywą? O każdą relację trzeba dbać i to nie tylko na początku jej stażu. Nie można dopuścić by zaniedbanie doprowadziło do utraty drugiego człowieka. Otwórzmy oczy zanim stracimy szansę.




niedziela, 18 czerwca 2017

549.


Czas zawsze płynie tak samo, a jednak u mnie jakby przyspieszył. Jak za nim nadążyć?
Mijają dni, a ja nawet wielu z nich nie zauważam. Natłok spraw, wydarzeń, zajęć i mało wolnych chwil. Z jednej strony wychodzi mi to na dobre, bo nuda mi nie sprzyja. Może to, że czas gna jak szalony jest przymiotem dorosłości. Z wiekiem naprawdę mi sporo umyka dlatego cieszę się z chwil, w których mogę się zatrzymać. Są to spotkania ze znajomymi, wieczorny spacer, noc sam na sam z muzyką i serialem lub tak jak teraz, pisanie dla Was. Doceniam te momenty, dzięki nim jakoś się odnajduję w tym wszechobecnym pędzie.




piątek, 9 czerwca 2017

548.


Zmiana jest jedną z cech życia. Dlaczego więc dopiero teraz dostrzegam, że nie należy jej się bać?
Moja natura od zawsze była nastawiona negatywnie do jakichkolwiek zmian. Nowa fryzura, szkoła, ludzie, nieznane dotychczas umiejętności, miejsca, doświadczenia, coś co będzie wyglądało choćby odrobinę inaczej. Wszystko to napełniało mnie obawami, które jak się okazało były przerośnięte. Z upływem czasu zauważyłam, że zmiany są fascynujące. Gdybym stała w miejscu w chwilach kiedy miałam okazję ruszyć i coś zmienić może nie byłabym tą wersją siebie, którą teraz jestem. Może nie przeżyłabym momentów, które są pięknymi wspomnieniami oraz tych przykrych, które mnie wiele nauczyły. Życie mi pokazuje, że zmiany są dużą szansą, którą warto chwytać z nadzieją. Nic nie jest wieczne, będzie inaczej, ale to nie oznacza, że gorzej!




piątek, 2 czerwca 2017

547.


Czas na moment oderwać się od postów z przemyśleniami, więc dziś przychodzę z garścią informacji. Odkąd wróciłam wpisy ukazują się co tydzień i przy tej regularności planuję na razie pozostać, tak że zapraszam Was w każdy weekend w moje skromne progi. Drugą sprawą jest mój powrót do modeliny. Udało mi się nie wypaść z wprawy, mam kilka pomysłów, które już są w realizacji. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się zaprezentować efekty. Obecnie staram się wykończyć stare zapasy półfabrykatów, w końcu nic nie może się zmarnować, a przy okazji znajduję perełki! :D Powracając na dobre do życia blogowego nie da się nie zauważyć jak wiele koleżanek po fachu z niego odeszło. Do wielu blogów, szczególnie tych o modelinie mam wielki sentyment, bo razem zaczynałyśmy. Szkoda, że pewne rzeczy przemijają.



piątek, 26 maja 2017

546.


Gdzie byłam, gdy mnie tu nie było? Dużą część czasu spędziłam w pokoju. Tak.
Nie chcę mówić o dniach, w których naprawdę nie czułam się dobrze. Na tyle, że rzadko wychodziłam z domu. Chodzi mi o pokój jako strefę komfortu. Stan złych przyzwyczajeń i lenistwa, braku ambicji i zapominaniu o marzeniach. Nie jest łatwo z niego wyjść tak samo jak trudno podnieść się z łóżka, gdy samopoczucie sięga dna. Do czego zmierzam? Świat powtarza, że aby coś osiągnąć musimy na to zapracować. I tak właśnie jest, a często sami uniemożliwiamy sobie sukces powtarzaniem nie chce mi się, odkładaniem na później i na ostatnią chwilę, przeglądaniem telefonu jeszcze 5 minutek. Mogłabym długo wymieniać, przykłady znam z autopsji. Przyznaję z przykrością, wyparowały przede wszystkim moje ambicje związane ze szkołą i przyszłością. Marzenia oraz pasje zeszły na boczny tor. Tak mi było łatwiej, tylko że to łatwiej szybko ukazało swoje negatywne skutki. Teraz walczę ze sobą, by nie poddawać się nicnierobieniu. Nie bójmy się ryzykować. Nie rezygnujmy, gdy coś na pierwszy rzut oka wydaje się trudne. Skończmy z wymówkami. Działajmy, nigdy nie jest za późno, by wyjść do świata!



sobota, 20 maja 2017

545.



Wtedy brakuje nam słów, gdy naprawdę mamy coś do powiedzenia. W tej chwili to czuję. Przez miesiące szukałam odpowiednich myśli, aby powracając złożyć je dla Was w kilka konkretnych zdań.
Mój stan przejściowy trwa prawie półtora roku. To co działo się u mnie przez cały ten czas wywnioskujecie zapewne po nadchodzących wpisach. Są za mną nieudane próby powrotu, które mogły skutkować demotywacją. Można z nich jednak odczytać również wolę walki. Jedną nogą zawsze byłam gdzieś w tej sferze blogowej śledząc Wasze poczynania równocześnie nie zostawiając po sobie ani śladu. Nigdy się z Wami na dobre nie pożegnałam, choć tak nie lubię, gdy ktoś opuszcza bloga bez słowa. Wiedziałam po prostu, że wreszcie wrócę. Była to taka moja otwarta furtka do świata blogowego. Teraz, gdy kolejny raz ją przekroczyłam, wiem że nie będzie łatwo. Zaufanie czytelników trzeba zdobywać na nowo. Obym tym razem nie zawiodła!