poniedziałek, 25 kwietnia 2016

~ 537.

Hej! Halo, halo, czy ja żyję? Przyznam, że bardzo trudno wytrwać takie okresy w życiu jak ten obecny. Gdy cieszysz się chwilą, ale całokształt wszechświata zgniata cię w swej ogromnej dłoni niczym małą kartkę papieru. Niesamowicie doceniam momenty dla siebie. Wyłączam głowę i oddycham. Ostatnio coraz częściej wkradam się wtedy do kuchni i kreuję małe oraz większe, nawet zdatne do jedzenia, twory. Dziś jeden z nich - ciasteczka owsiane.


Przepis jest niezwykle prosty. Możemy go jednak urozmaicić dodatkami takimi jak miód, wiórki kokosowe, pestki słonecznika, cynamon, rodzynki.


Blendujemy lub rozgniatamy widelcem banany, ilość w zależności od porcji, którą chcemy uzyskać. Ja użyłam dwóch.


Do bananów dodajemy płatki owsiane tak, aby powstała gęsta masa, z której uformujemy ciasteczka.


Na koniec opcjonalnie dodatki. Nadajemy ciastkom dowolny kształt, układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temp.180 stopni na około 15 minut aż będą zarumienione. Pozostaje mi życzyć smacznego!



Przesyłam uściski i pozdrowienia z nadzieją, że nie zapomnieliście o mnie ♥

poniedziałek, 14 marca 2016

~ 536.

Hej! Dzisiejszy dzień przyniósł przełom. Wraz z promieniami słońca przyszła myśl, że czas się wybudzić. Nie ujmuję nic zimie, ale ten stan za długo trwał we mnie. Trwałam gdzieś pomiędzy radosną zimową zabawą a wesołymi podrygami wiosny. Daleko mi było jednak do każdego z nich. Była to duchowa hibernacja połączona z tak intensywnym czasem. Udało się przebić tą warstwę. Poczułam zapach świeżości, ciepło wpływające gdzieś do wewnątrz. I śpiew ptaków. To ta chwila, czas na wprowadzenie małych zmian i nowości. Otrząśnięcie się. Pstryknięcie palcami przed oczami. Rześkie krople deszczu na twarzy. Coś, co zachęca do działania. :)



Pozytywnej energii!

niedziela, 6 marca 2016

~ 535.

Hej! Czuję natłok obowiązków napierających na mnie z wszelkich stron. Ich macki już nieźle mnie oplątają. Trochę się tym wszystkim zaczynam dusić. Nie czuję swobody albo po prostu za mało mi jej. Mam ochotę się całkowicie wyrwać, ale wiem, że to nie byłoby rozsądne. Jedynym dobrym wyjściem jest opracowanie planu działania. Może będzie nieco łatwiej wytrwać ten czas. Muszę zacząć łapać oddechy. Dla Was, dla bliskich, ale przede wszystkim dla siebie samej.

Stworzona pod wpływem chwili i w zachwycie nad papużką :




Trzymajcie się ♥

poniedziałek, 29 lutego 2016

~ 534.

Hej! A to niespodzianka, co? Nadal istnieję! Jestem i nie zamierzam, ku Waszej uciesze lub rozpaczy, zniknąć na zawsze. To, że w moim życiu pojawiają się rozterki mniej i bardziej ważne nie jest usprawiedliwieniem dla porzucania wartości równie istotnych. Pomyślmy tak, każdy ma problemy. Przez całe życie borykamy się z kłopotami. Głowę zajmują nam wyzwania, a serce uczucia, których nie da się wyprzeć. Trwamy, żyjemy, idziemy do przodu z lepszym lub gorszym skutkiem. Trudności są częścią naszego istnienia. Nieodłączną niestety. To, że dzieje się źle u nas nie uprawnia do porzucania obowiązków, pasji czy bliskich. To właśnie te sytuacje są dla nas wyzwaniem. Czemu by nie pokazać światu, że mimo kłód rzucanych pod nogi my się trzymamy? Nie chowajmy głowy w piasek. Na przekór - działajmy! :)

Stokrotki wywołują u mnie pozytywne myśli. Tak więc naszyjnik :



Jakby tak pomyśleć to mój poprzedni wpis jest nadal aktualny. Śnieg co chwilę zaskakuje. :D

Buziaki ♥

środa, 10 lutego 2016

~ 533.

Hej! Przyzwyczajenia trudno zmienić. Człowiek zbyt szybko przywyka do pewnych sytuacji i nim się obejrzy już nie tak łatwo się oderwać. Pośrednio to przyczyniło się do mojej nieobecności. Początkowo potrzebowałam kilku dni przerwy zajęta wieloma sprawami naraz. Ostatnie dni szkoły przed feriami, które btw. trwają u mnie już drugi tydzień, nie były łatwe. Za długo cieszyłam się zdrowiem, dlatego w pierwszych dniach roztopów(właśnie, zima zaginęła) dopadło mnie przeziębienie. Razem z przyjaciółką byłyśmy pochłonięte organizacją dnia, na który tak długo czekałyśmy. Do samego końca czułyśmy ogromny stres i odpowiedzialność, której nie lubię, a czas w który wkroczyłam jej wymaga. Udało nam się. Jesteśmy szczęśliwe, przepełnione mocą życzeń, a i inni byli zadowoleni. Ferie rozpoczęłam zabawą, która nie chciała się zakończyć. Więcej czasu spędziłam poza domem niż w nim. Rozregulowało to moje poczucie obowiązku, a przyzwyczajona do odpoczynku odsunęłam bloga na boczny tor. Dziś wreszcie wzięłam się w garść i spomiędzy podręczników zaglądam tutaj. Witajcie ponownie! :)

Zima chyba na dobre minęła, wspomnijmy ją :










Całuję ♥